Siemka ^^ Tu Mara. Ewelinka ma zepsutego kompa, więc ja dodaję ;)
1 część
W końcu ubłagałam Ashley żeby poszła ze mną do sklepiku ze starociami.
-Hej Ash!-zawołałam przyjaciółkę-Zobacz!-uniosłam znalezisko w górę.
Ashley z drugiego końca sklepu zmrużyła oczy zza swoich okularów.
-Nie widzę.-mruknęła i podeszła bliżej.
Wzięła ode mnie przedmiot.
-To...lusterko...naszyjnik-lusterko.-orzekła.
-Wiem.-wyjęłam jej z ręki łańcuszek i podeszłam do sprzedawczyni. Wyglądała bardzo miło.
Podałam jej naszyjnik i wyjęłam portfel.
-Jest panienka pewna?-spytała unosząc brew.
-Tak...A cos jest z nim nie w porządku?-zaniepokoiłam się.
-Nie, nie. 10 złotych. Ale niech panienka uważa.-ostrzegła mnie gdy podałam jej banknot
-Jasne.-wrzuciłam lusterko do mojej przepastnej, niebieskiej łatanej torby.-Do widzenia.
-Do widzenia.-rzuciła wracając do pisania czegoś w notatniku.
-Chodź Ash, idziemy-wzięłam przyjaciółkę pod rękę.
-Zimno-jęknęła Ash.
-Oj, Ashley, ty jęczydupo.-sięgnęłam do torby i wyjęłam z niej swój długi, ciemnoniebieski kardigan.
-Dzięki.-powiedziała zakładając.
-Spoko. Tobie jest wiecznie zimno.
-To twoja wina.
-Moja?
-Tak. Jak patrzę na tą twoją cienką sukieneczkę, od razu mi się zimno robi.
***
Stałam na drewnianej scenie. Bałam się. Ludzie, którzy tłoczyli się wokoło buczeli i krzyczeli.
Mężczyzna przywiązał mnie do deski. Coś błysnęło, i po chwili nie widziałam już nic.
Obudziłam się zlana zimnym potem, szybkim oddechem i walącym sercem Usiadłam gwałtownie na łóżku.
Spojrzałam z niepokojem w stronę biurka. Zaspana, nie wiedziałam czemu to zrobiłam. Dopiero po kilku sekundach skapnęłam się, że tam wisi zakupione dziś lusterko. Myśl o nim znów napełniła mnie niepokojem. Ale jak ono mogło WISIEĆ? Było zawieszone na kołku, w miejscu po zdjętej wieczorem korkowej tablicy. Kładłam je na biurku. Nie wieszałam. Widziałam w nim swoje odbicie.
-Marie, ogarnij się. To tylko stare lusterko. Przecież nie mogło samo tam zawisnąć.-mruknęłam do siebie, odwróciłam się na drugi bok, i zasnęłam z powrotem.
Koniec części pisanej przez Marikę.
Część 2-pisana przez Ewelinkę.
-Niezłe-szepnęła Ashley, gdy opowiedziałam jej swój koszmar, i zdarzenie z lusterkiem.
-Wiem. Nie mam pojęcia jak ono się tam znalazło. Jak mogłam w nie patrzeć, skoro rano znów leżało na biurku. A może...-powiedziałam uśmiechając się.-A może to lusterko jest nawiedzone?! W końcu ta kobieta miała nietęgą minę jak mi je sprzedawała.
-Serio?-zakpiła i postukała się palcem w czoło.-No comments.
-No ale co ty chcesz?-oburzyłam się lekko.
-Gówno.-odburknęła.
-Mogłabyś przestać tak mówić? Wiesz jakie to irytujące?
-A myślisz, że robiłabym to gdyby takie nie było?-uniosła brew, jakby to było oczywiste.
-Ty niedorozwoju!-dźgnęłam ją palcem między żebra.
-Dzienks.-wyszczerzyła swoje równe, białe zęby w uśmiechu.-I ała.-skrzywiła się masując miejsce w które ją dźgnęłam.
-Wracając do lustra..-zaczęłam, ale przy naszej ławce pojawił się Josh.
-I znowu to coś...-jęknęła i zrobiła poker face.
-Oj, nie marudaj.-zmarszczyłam brwi.
-Hej dziewczyny.-przywitał się.
-Nie lubię cię.-odrzekła złośliwie.
-Sorry za nią. Źle spała. Ma w pokoju świerszcza. I codziennie wypija 8 kaw.-powiedziałam zerkając na trzymane przez Josha plastikowe kubki.
-Proszę. To dla ciebie.-uśmiechnął się wyciągając kubek w kierunku Ashley.
-Z cukrem?-spytała
-Tak.-odparł
-To spieprzaj.
-Masz tu pieniążka, i kup sobie bez cukru.-zirytował się i wręczył jej piątaka.
-No nareszcie mili ludzie.-mruknęła przyjmując gest.-Ale i tak cię nie lubię.-zastrzegła i poszła w kierunku automatu. Zostałam z Joshem sama.
-No to...-zaczął niepewnie.-Może się dziś razem pouczymy?-zaproponował.
-Dziś?-zrobiłam przepraszającą mine.-Przykro mi Josh, ale dziś umówiłam się z Ashley na wypad do spalonego domu meneli na rogu Kitterfield i Torgen Place. Jak to zaproponowałam, nie marudziła i na dodatek zgodziła się z, nie uwierzysz, cieniem entuzjazmu, a wiesz jak trudno ją gdzieś wyciągnąć, nie licząc targów naukowych, albo zakupów.
############################################
Koniec. Dodajemy na bieżąco, więc nie do końca wiadomo kiedy pojawi się 3 część.
Do napisania kotki.
Love,
Mara.
czwartek, 7 lutego 2013
niedziela, 3 lutego 2013
Bohaterowie
Przedstawienie postaci:
Marie Torres 15 l.
Kreatywna, szalona dziewczyna, z tysiącami głupich pomysłów na minutę. Nie przejmuje się opinią innych. Żyje chwilą. Nie planuje przyszłości. Nie rozmyśla nad przeszłością. Optymistka.
Uwielbia zjawiska nadprzyrodzone, w które zagorzale wierzy.
Maria Antonina 38 l. (w dniu śmierci)
Ścięta w XVIIIw.
Ashley 15 l.
Okropna maruda. Zawsze myśli logicznie. Swoje życie zaplanowała w nawet najmniejszym szczególe.
Nie wierzy w nic, czego nie udowodnili amerykańscy naukowcy.
Eliza 28 l.
Medium. Cieszy się życiem. Nie boi się śmierci. W końcu tyle się już o niej nasłuchała od zmarłych...
Do napisania.
Eve.
Hej ^^
Witam na nowym blogu. Prowadzą go
1. Mara Directioner
oraz
2. Eve
Mamy nadzieję, że opowiadanie Wam się spodoba.
Pierwsza część pojawi się wkrótce.
Love,
Mara.
oraz
Eve.
1. Mara Directioner
oraz
2. Eve
Mamy nadzieję, że opowiadanie Wam się spodoba.
Pierwsza część pojawi się wkrótce.
Love,
Mara.
oraz
Eve.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)



